Kładziesz się o 22:00, budzisz o 6:00, a rano i tak czujesz się, jakbyś w nocy przebiegł maraton. Próbujesz zmieniać dietę, łykasz magnez, pijesz melisę, ale poranne wyczerpanie nie znika. Dlaczego? Prawdziwym winowajcą rzadko jest brak czasu na sen. Główną przyczyną jest sen pofragmentowany, wynikający z biomechaniki Twojego łóżka.
Twoje obecne podłoże do spania najprawdopodobniej zmusza układ nerwowy do nieustannej, siłowej pracy. Zamiast regenerować się w najgłębszej fazie snu (NREM), Twój mózg kilkadziesiąt razy w nocy musi się wybudzić, aby wydać mięśniom rozkaz pokonania grawitacji i zmiany pozycji. To zjawisko nazywamy mikroprzebudzeniami.